Menu kawiarni

Jak stworzyć menu, które sprzedaje? 7 technik popartych badaniami

By stworzyć solidne menu, musisz zatrudnić psychologa sprzedaży — albo przeczytać ten artykuł. Poznasz 7 popartych badaniami efektów, dzięki którym zmaksymalizujesz sprzedaż swojej restauracji i poprawisz wrażenia klientów z wizyty.

⏱️ 3-minutowe podsumowanie:

  1. Ikea umieszcza droższe meble na początku sklepu, a tańsze akcesoria na końcu, by spotęgować wrażenie, że akcesoria są naprawdę tanie i podbić ich sprzedaż. Wniosek: ułóż dania i napoje od droższych do tańszych. Więcej o efekcie kotwicy tutaj.
  2. Multikino wycenia mały, średni i duży popcorn na 22,90 zł, 23,90 zł i 24,90 zł. Mały i średni to wabiki; nie muszą się sprzedawać, a jedynie podkreślać atrakcyjność dużego popcornu. Wniosek:  wyceń jeden rozmiar szczególnie atrakcyjnie na tle pozostałych. Więcej o efekcie wabika tutaj.
  3. McDonald’s przecenia zestawy zamiast pojedynczych produktów, bo oszczędności się sumują; perspektywa zaoszczędzenia 10,50 zł jest dla nas atrakcyjniejsza od zaoszczędzenia 3 x 3,50 zł. Wniosek: połącz produkty zanim je przecenisz. Więcej o efekcie zestawu tutaj.
  4. W 2003 r. ponad 90% Austriaków zgadzało się na zostanie dawcą organów, bo państwo zakładało, że się zgadzają. Niemcy zakładały odwrotnie, więc dawcami było tylko 12% obywateli. Wniosek: klienci wybiorą tak, jak im domyślnie zasugerujesz. Więcej o efekcie statusu quo tutaj.
  5. KFC nazywa swojego kurczaka chrupiącym mimo, że każdy panierowany kurczak chrupie, bo oczekiwania wzmacniają doznania. Taki kurczak chrupie jeszcze bardziej. Wniosek: używaj przymiotników w nazwach i opisach dań oraz napojów. Więcej o efekcie sformułowania tutaj.
  6. Pizza Pepperoni 28 cm kosztuje w Domino’s aż 46,98 zł, ale gdy zamawiamy przez aplikację, druga taką pizza jest gratis. Zawyżona cena blednie na tle radości wywołanej gratisem. Wniosek: “gratis” to zabójczo skuteczny sposób na pozyskanie klienta. Więcej o efekcie zerowej ceny tutaj.
  7. Eksperyment naukowców z Bonn dowodzi, że mężczyźni zamawiają drinki o 3% chętniej, jeżeli menu pokazuje kształt szkła, w jakim napój jest serwowany. Wniosek: pokaż kształt szkła przy drinku, a najlepiej załącz jego zdjęcie. Więcej o psychologii kształtów tutaj.

Chcesz zarabiać więcej ze swojej restauracji?

Zwiększ średnią wartość zamówienia o 30% z Mniah! QR menu

#1 Efekt kotwicy: ułóż produkty od droższych do tańszych

Jest piątek wieczór, na zewnątrz wciąż upał. Wychodzisz z przyjaciółmi na miasto, siadacie w ulubionym pubie i przeglądacie kartę napojów. Masz ochotę na zimne piwo, ale chcesz wydać maks. dwie dyszki. Czy ułożenie piw w karcie może skłonić Cię do wybrania droższego napoju?

Eksperymenty Carlsberga mówią, że… tak! Gdy koncern ułożył piwa od najtańszych (góra karty) do najdroższych (dół karty), droższe opcje wybierało 54% klientów. Gdy natomiast kartę otwierały droższe napoje, odsetek klientów wybierających droższe piwa wzrósł do 62%.

W innym eksperymencie, Carlsberg podzielił menu na dwie kolumny. Gdy klienci widzieli tańsze piwa po lewej stronie, 65% wybierało tańsze napoje, a 35% — piwa premium. Wystarczyło zamienić kolumny miejscami, by odsetek klientów wybierających piwa premium wzrósł do 47%.

Co wywołuje efekt kotwicy?

Pośrednio: kolejność czytania. Większość świata czyta od lewej do prawej, z góry na dół, co oznacza, że nasz wzrok pada najpierw na lewy górny róg menu. Nie bez znaczenia jest też fakt, że współcześnie suniemy wzrokiem wzdłuż krawędzi tekstu, raczej skanujemy go niż czytamy.

A bezpośrednio: kolejność informacji, bo przy podejmowaniu decyzji za bardzo polegamy na pierwszej informacji, jaką otrzymujemy. Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego w Ikei tańsze akcesoria są na końcu sklepu, a droższe meble — na początku? Bo na tle mebli akcesoria wydają się tanie. To dobry deal.

Jak wykorzystać efekt kotwicy w menu?

Z pozoru, Carlsberg stawia na sprzedaż droższych produktów, a Ikea — na tańsze akcesoria. Prawda jest jednak taka, że stosują identyczną strategię. Droższe produkty (piwa premium, kanapy, kuchnie…) przesuwają na początek, a na końcu umieszczają tańsze produkty, by wydawały się opłacalne.

W tym kontekście przystawki mogą sprawić Ci problem. Jeśli wycenisz je niżej od dań głównych, sprzedaż przystawek wzrośnie, a dań głównych spadnie. Właśnie dlatego większość restauracji oferuje drogie przystawki. Nie muszą się sprzedawać; wystarczy, że na ich tle dania główne wypadają korzystnie. Bywa też, że przystawki wylatują z menu na rzecz tańszych dodatków, przesuwanych na koniec karty.

Co do zasady, warto wymieniać dania i napoje od najdroższych do najtańszych, chyba że rozpiętość cenowa jest znaczna (np. od 20 do 200 zł). W takim wypadku musisz eksperymentować. Papierowe menu są drogie w wymianie, dlatego proponujemy zacząć od dobrego QR menu — np. Mniah! QR.

Wabik

#2 Efekt wabika: nie wszystko musi się sprzedawać

Pewien brytyjski tygodnik, The Economist, blokuje dostęp do artykułów na swojej stronie. By je czytać, musisz kupić subskrypcję, a do wyboru masz:

  • 59 dolarów miesięcznie za subskrypcję online,
  • 125 dolarów miesięcznie za subskrypcję gazety drukowanej,
  • 125 dolarów miesięcznie za subskrypcję online oraz gazety drukowanej.

Zastanawiasz się pewnie teraz, jaki wariat wybrałby środkową opcję. Przecież to się nie opłaca. I otóż to — nie musi się opłacać. Wystarczy ją zaoferować, by wybór największego pakietu wydawał się oczywisty, i by The Economist zarabiał więcej. Brzmi absurdalnie, prawda?

A jednak: gdy użytkownicy widzą dwie alternatywy, tj. subskrypcję online za $59 lub online + druk za $125, 68% wybiera tańszą opcję, a 32% droższą. Gdy dorzucimy trzecią opcję, tj. sam druk za $125, wyniki zmieniają się diametralnie. 84% wybiera najdroższy wariant, druk + online, a tylko 16% najtańszy.

Jeżeli widzisz podobieństwo do cen popcornu w kinach czy zestawu powiększonego w McDonaldzie, to… masz rację. W Multikinie np. mały słony popcorn kosztuje 22,90 zł, średni 23,90 zł, a duży 24,90 zł (stan na 2024 r.), tak by klienci kupowali najdroższą opcję; mniejsze się nie opłacają. Analogicznie, większość chętnie dopłaci 2 zł, żeby powiększyć McZestaw — bo to się opłaca.

Co wywołuje efekt wabika?

Efekt makiety to połączenie kilku mechanizmów. Po pierwsze: lubimy myśleć relatywnie. By powiedzieć, czy dane mieszkanie jest tanie, czy drogie, musimy porównać je z innymi mieszkaniami z okolicy. By powiedzieć, czy dane auto ma duży, czy mały bagażnik, porównujemy je z autami podobnej wielkości, itd.

Po drugie, lubimy łatwe porównania. Na tle prenumeraty drukowanego The Economist za 125 dolarów miesięcznie, prenumerata w pakiecie z dostępem do treści online wygląda świetnie. A że nie ma sensu? Czytelnicy The Economist zdają się twierdzić inaczej, bo gazeta używa tego samego triku od 15+ lat.

Jak wykorzystać efekt wabika w menu?

Efekt wabika to naturalny wybór dla rozmiarów, często stosowany nie tylko przy popcornie czy napojach, ale i frytkach, burgerach (dlatego Cheesburger kosztuje 6,90 zł, a Double Cheeseburger 9,50 zł), lodach na gałki itd. O ile jednak McDonald robi to dobrze – chcemy powiększyć zestaw — o tyle w kinie możemy czuć się zmuszeni, by wziąć większy popcorn.

Poza tym… klienci mają ograniczoną pojemność żołądka. Stosowanie efektu wabika w pizzeri jest średnio rozsądne, bo mało kto sam dźwignie pizzę familijną. Lepiej sprawdzi się tu zwykła strategia cenowa, czyli np. mała pizza za 25 zł, średnia za 35 zł, a duża za 45 zł. Ponieważ mamy naturalną tendencję do unikania skrajnych wyborów, ok. 60% klientów wybierze średnią, a po 20% — małą i dużą.

Nie dość więc, że stosowanie efektu wabika jest wymagające (powinny zyskiwać obie strony: zarówno Ty, jak i klienci!), to jeszcze nie zawsze ma sens. Jeśli nie jesteś pewien, która strategia sprawdzi się w Twojej restauracji, przetestuj ją na dobrym QR menu — takim jak Mniah! 🙂

Chcesz zarabiać więcej ze swojej restauracji?

Zwiększ średnią wartość zamówienia o 30% z Mniah! QR menu

#3 Efekt zestawu: połącz zanim przecenisz

Wyobraź sobie powiększony McZestaw z Big Maciem, frytkami i Coca-Colą. Osobno, Big Mac kosztuje 20,50 zł, duże frytki 9,90 zł, Cola 10,60 zł. Poza zestawem musielibyśmy zapłacić 41 zł, w zestawie — już tylko 30,50 zł. Oszczędzamy zatem:

  • 3,50 zł na każdym produkcie;

…albo:

  • 10,50 zł na całym zestawie.

Który komunikat jest bardziej atrakcyjny? Oczywiście ten, w którym sumujemy zaoszczędzoną kwotę. Tak właśnie działa efekt zestawu! Perspektywa zaoszczędzenia 10,50 zł łącznie jest bardziej atrakcyjna niż zaoszczędzenie 3 x 3,50 zł, choć i w pierwszym, i w drugim scenariuszu wydajemy tyle samo. Dlatego zamiast przeceniać kilka produktów osobno, lepiej jest połączyć je w zestaw i dopiero wtedy zrabatować.

Choć sukces zestawu zależy ostatecznie od jego wartości w oczach klienta. Inżynieria menu nie tylko ma zwiększać średnią wartości zamówienia, ale i poprawiać wrażenia klientów z wizyty. Twoi odbiorcy powinni czuć, że wydają swoje pieniądze dobrze — że korzystają obie strony transakcji.

Co wywołuje efekt zestawu?

Po pierwsze: chęć przedstawiania rzeczywistości w najlepszym możliwym świetle. Co prawda przytyłem 5 kg, ale część tej wagi to na pewno mięśnie. Miałem biegać codziennie, ale co drugi dzień to też niezły wynik. Chciałem zrezygnować z fast-foodów, ale w trasie McDonald to przecież jedyna opcja. Wszyscy to znamy, z autorem niniejszego tekstu włącznie 🙂 

Po drugie: trudność z przypisaniem produktom konkretnych cen. Jeden z eksperymentów zawartych w książce “Decoded: The Science Behind Why We Buy” pokazuje, że gdy oferujemy ciastka i mleko osobno, ciastka sprzedają się gorzej. Gdy zaś połączymy je w zestaw — ciastka sprzedają się lepiej, mimo braku rabatu(!). 

A propos, czy potrafisz powiedzieć, o ile McDonald’s przecenia burgera, o ile colę, a o ile frytki? Może burger w zestawie jest o połowę droższy, a frytki i cola są gratis? Efekt zestawu da się szybko wykoleić, jeśli tylko zadasz sobie przed zakupem właściwe pytania.

Jak wykorzystać efekt zestawu w menu?

Zamiast przeceniać pojedyncze produkty, postaw na zestawy; połącz produkty, które do siebie pasują, jak np. frytki i cola do burgera, precelki do piwa, a ciastko do kawy. Jeśli Twoja restauracja często gości pary, stwórz zestawy dla par (2 x danie główne + dodatek + napój).

Samo łączenie produktów jednak nie wystarczy; musisz również wyeksponować łączną cenę produktów przed i po rabacie, a sam rabat powinien być odczuwalny. Bierz przykład z najlepszych, np. McDonalda właśnie. 20-25% rabatu łącznie to minimum gwarantujące dobrą sprzedaż. Każdy produkt powinien być też dostępny poza zestawem, by klienci mogli sprawdzić jego indywidualny koszt.

Nie masz gwarancji, że dany zestaw produktów trafi w oczekiwania Twoich klientów; nie wiesz też, o ile powinieneś go przecenić, by uzyskać maksimum efektu. Dlatego warto eksperymentować. A tak się składa, że Mniah! QR menu oferuje funkcję tworzenia zestawów — jako jedyne w Polsce.

Wzruszenie ramionami

#4 Efekt statusu quo: po co zmieniać coś, co działa

Jednym z wyzwań, przed którymi stoi ochrona zdrowia, jest dostępność organów do przeszczepu, a na zostanie dawcą trzeba zgodzić się za życia. Ty też się zgodziłeś, choć możesz o tym nie wiedzieć. W Polsce od lat obowiązuje system opt-out, w którym domyślną opcją jest zgoda — Państwo zakłada, że zgadzasz się na oddanie organów. I jest ku temu dobry powód.

Na przykład: w 2003 r. ponad 90% Austriaków zgadzało się na bycie dawcą, podczas gdy w Niemczech ten odsetek wynosił zaledwie ok. 12%. Austriacki system zakładał zgodę obywateli (opt-out), podczas gdy w Niemczech domyślną decyzją był sprzeciw. Odkąd te dane wyszły na jaw, Niemcy zmieniły swój system na opt-in, a odsetek dawców dorównał temu w Austrii. Ot, potęga statusu quo.

A może przykład spoza transplantologii? Oczywiście, się robi. Ile ustawień zmieniłeś w swoim telefonie po zakupie? Gdy ktoś do Ciebie dzwoni, słyszysz domyślny dzwonek? Czy kiedykolwiek zmieniłeś tryb wyświetlania obrazu na swoim telewizorze? Zmieniasz co roku ubezpieczyciela auta / domu w nadziei na niższe składki? Prawdopodobnie nie — prawdopodobnie dopiero o tym pomyślałeś.

Co wywołuje efekt statusu quo?

Efekt statusu quo ma dwie warstwy. Ta płytsza to zgiełk życia codziennego. Trzeba przecież pojechać do pracy, dowieźć projekty na ostatnią chwilę, odebrać dzieci z przedszkola, ugotować, zrobić zakupy, posprzątać, opłacić rachunki… W całym tym bałaganie, nie chcemy podejmować X kolejnych decyzji.

Gdy natomiast orientujemy się, że możemy zmienić status quo, czujemy dyskomfort. Bo i po co? Po co zmieniać domyślny dzwonek w telefonie i tłumaczyć się z nowego, gdy znajomy zapyta? Po co zmieniać operatora komórkowego w nadziei na lepszy abonament, gdy obecny już oferuje nam nowy telefon? Domyślny wybór to bezpieczny wybór, w dodatku niewymagający wysiłku.

Jak wykorzystać efekt statusu quo w menu?

Wykorzystanie tego efektu w tradycyjnym, papierowym menu jest bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe — potrzebujesz QR menu, takiego jak Mniah! Status quo może Ci wtedy posłużyć do wzmacniania wyborów, których klienci i tak dokonują. Jeśli np. 60% z nich wybiera średni napój na starcie, uczynienie go domyślnym wyborem może zwiększyć ten odsetek np. do 80%.

Z drugiej strony, jeśli domyślnie zaproponujesz największy napój, wybierze go więcej klientów. Nie ma sensu jednak zanaczać domyślnie rozmiarów, których jedna osoba nie dźwignie. Po pizze sięgają chętnie zarówno kobiety, jak i mężczyźni, więc duży rozmiar nie będzie pasować każdemu. Burgery są natomiast popularniejsze wśród mężczyzn, więc domyślnie mogą być większe. Musisz poeksperymentować.

Chcesz zarabiać więcej ze swojej restauracji?

Zwiększ średnią wartość zamówienia o 30% z Mniah! QR menu

#5 Efekt sformułowania: oczekiwania wzmacniają doznania

Wyobraź sobie dwa pudełka wieprzowiny. Na jednym widnieje napis “80% mięsa”, a na drugim — “20% tłuszczu”. Która opcja jest zdrowsza? Żadna. Obie zawierają 80% mięsa i 20% tłuszczu, ale tylko jedna do nas przemawia. Dlatego producenci mięsa podkreślają zawartość mięsa, a nie tłuszczu.

Słowa budują oczekiwania podobnie do np. kolorów. W pewnym eksperymencie z 1987 roku, badacze dodali brązowy barwnik do waniliowego budyniu, następnie podali go badanym i zapytali o smak. Badani byli przekonani, że zjedli czekoladowy budyń, mimo że ten nie zawierał nawet grama kakao.

Trzeci i ostatni przykład: chusteczki antybakteryjne. Jakie oczekiwania buduje w Tobie hasło “Zabija 95% bakterii i wirusów”? Zakładasz, że chusteczki skutecznie usuwają bakterie i wirusy. A jakie oczekiwania buduje hasło “Pozostawia przy życiu tylko 5% bakterii i wirusów”? W życiu byś ich nie kupił.

Co wywołuje efekt sformułowania?

Gdy koncerny farmaceutyczne pracują nad nowymi lekarstwami, testują je na co najmniej dwóch grupach: grupie badawczej, otrzymującej prawdziwy lek, i grupie kontrolnej — przyjmującej placebo. Placebo to najczęściej witamina C, ew. tabletka cukrowa. Nie zawiera substancji czynnej, ale pacjenci wierzą, że działa jak prawdziwy lek.

Jeśli dostaniemy od kogoś tabletkę cukrową, ale usłyszymy, że dostaliśmy Apap, prawdopodobnie pozbędziemy się bólu głowy, bo nasze oczekiwania kształtują doznania. Jeśli ktoś powie nam przed seansem, że film X jest beznadziejny, prawdopodobnie ocenimy go gorzej, niż gdybyśmy nie usłyszeli tej zapowiedzi. Polacy nazywają to samospełniającą się przepowiednią.

Jak wykorzystać efekt sformułowania w menu?

Ponieważ regularnie wracam w tym tekście do McDonalda, dla odmiany weźmiemy na celownik KFC. Poniższy opis Qurrito pochodzi bezpośrednio z ich strony: 

  • Soczyste i pikantne Bites, w towarzystwie wyrazistego, ciągnącego się sera Cheddar, polane sosem BBQ, zapieczone w delikatnej pszennej tortilli(…).

Na cztery składniki przypada łącznie siedem przymiotników. Bitesy są soczyste i pikantne, cheddar jest ciągnący się i wyrazisty, tortilla zaś zapieczona, pszenna i delikatna. Szaleństwo. Opis Grander Burgera też jest niczego sobie:

  • Duża bułka z kawałkiem świeżego, ręcznie panierowanego kurczaka w środku wraz z chrupiącym bekonem, serem cheddar, czerwoną cebulą, sałatą lodową i dwoma sosami: pikantnym BBQ i łagodnym majonezem. Idealna kompozycja!

Sztuka polega na tym, by podkreślać istniejące cechy produktu. Inaczej nie będziesz wiarygodny. Jeśli Twój kurczak jest soczysty — opisz go tak, a najlepiej zastosuj ten przymiotnik w nazwie. Chrupiące ziemniaczki zasługują na nazwanie chrupiącymi. Mojito zawiera miętę, więc siłą rzeczy będzie odświeżające… i tak dalej. Z Mniah! QR możesz testować nazwy i opisy produktów bez limitu.

#6 Efekt zerowej ceny: kochamy to, co darmowe

Pizza Domino’s według standardowego cennika jest… bardzo droga. Standardowa cena 28 cm pizzy Pepperoni to 46,98 zł, podczas gdy neapolitana w centrum Warszawy wciąż zdarza się poniżej 30 zł. Ale gdy zamawiamy przez aplikację Domino’s, druga pizza jest gratis. Ba, dostawa też jest gratis!

Zastanówmy się: czy żeby zaoferować nam drugą pizzę oraz dostawę gratis, Domino’s musi sprzedać nam pierwszą pizzę drożej? Być może. Czy wolimy zapłacić więcej za pierwszą, by drugą pizzę — i dostawę — dostać gratis? Jeszcze jak. Podobnie sytuacja wygląda np. z sosami (zwykle 2 + 1 gratis).

Amazon np. też rozumie potęgę gratisu. Już w 2002 roku firma wprowadziła darmową dostawę przy zamówieniach za min. 25-35 dol. niemal na całym świecie; niemal, bo we Francji opłata została obniżona do 65 gr. Wyniki eksperymentu były jednak tak jednoznaczne, że Amazon pozbył się nawet tych 65 gr.

Ponownie, zastanówmy się: czy Amazon musi zaszyć koszt dostawy w cenie produktu, byśmy nie musieli płacić za nią bezpośrednio? Być może. Czy wolimy wydać więcej i przekroczyć próg darmowej dostawy, byle tylko Amazon ściągnął z nas ten przykry obowiązek? Bez dwóch zdań.

Co wywołuje efekt zerowej ceny?

Badania pokazują, że strata budzi w ludziach zdecydowanie silniejsze emocje niż zysk. Gdybyś miał dostać ode mnie 500 zł w prezencie, Twój nastrój poprawiłby się raczej nieznacznie, raczej na chwilę. Gdybyś natomiast zgubił identyczną kwotę, odczuwałbyś złość przez resztę dnia. Piękno gratisu tkwi właśnie w braku ryzyka poniesienia straty, bo jeśli dostajesz coś za darmo, to… co miałbyś stracić?

Gratis eliminuje też potrzebę analizowania. Gdy bierzesz telefon na abonament, porównujesz X modeli dostępnych w zakładanym budżecie u operatorów, lecisz na wakacje — porównujesz oferty biur podróży, kupujesz mieszkanie — porównujesz oferty deweloperów… itd. Nawet do Biedronki trzeba ostatnio chodzić z kalkulatorem. Na tym tle, “za darmo” jest tak proste, że aż przyjemne.

Wreszcie, od wczesnych lat uczymy się wymiany uprzejmości. Gdy się przeprowadzasz, Twoi znajomi są pierwsi do pomocy, w zamian nie oczekując niczego. Gdy idziesz w odwiedziny do znajomych rodziców, przynosisz ich dzieciom słodycze, ew. klocki, nie oczekując przy tym, że oddadzą Ci kasę za prezenty. Traktujemy gratis jako interakcję społeczną, a nie typową wymianę towarów.

Jak wykorzystać efekt zerowej ceny w menu?

Darmowe produkty da się wykorzystać kreatywnie. Bary na Krecie np. dodają do drinków darmową miseczkę słonych orzeszków, czym z jednej strony poprawiają wrażenia gości (kto nie lubi orzeszków do alkoholu?), a z drugiej — napędzają pragnienie zawartością soli i przypraw. Miseczka kosztuje najwyżej złotówkę, podczas gdy bar sprzedaje drinki za ponad 30 zł sztuka.

Niemniej: efekt zerowej ceny bezbłędnie sprawdza się w dostawie i promocjach. Jeśli chcesz przecenić zestaw dwóch identycznych produktów o 50%, niech jeden produkt będzie w pełnej cenie, a drugi — gratis. Przed pandemią sporo restauracji oferowało też śniadanie gratis do kawy (kosztującej np. 29 zł). Rodzajów promocji jest całe mnóstwo, ale na szczęście z Mniah! QR możesz testować je do woli 😉

#7 Bonus: pokaż kształt szkła przy drinku

Hasseröder to niemieckie piwo reklamowane hasłem “Because men know why”, czyli mężczyźni wiedzą dlaczego [warto je pić — dorozumiane]. Jego producent wydał 30 milionów euro, by zmienić kształt szyjki półlitrowej butelki z okrągłego na sześciokątny. Środki, które mógł zainwestować w stworzenie bezalkoholowej wersji piwa czy reklamę, poszły na nową szyjkę.

Dlaczego? Na to pytanie pośrednio odpowiada eksperyment naukowców z Bonn, który badał wpływ karty menu na zachowanie klientów. W jednej karcie — przy każdym drinku — widniał kształt szkła, w jakim napój był serwowany, a w drugiej karcie nie. Wynik? Mężczyźni zamawiali drinki o 3% chętniej, gdy widzieli kształt szkła w karcie; zachowanie kobiet nie różniło się zaś wcale. 

Okazuje się, że kształt produktu jest szczególnie istotny właśnie dla mężczyzn; tak istotny, że wpływa na nasze decyzje zakupowe. Producent Hasserödera to rozumie, dlatego wydał pieniądze na butelkę, którą cechuje archetypowo męska ostrość (w kontrze do damskich krągłości). A umieszczenie np. kształtu szkła przy drinku z whisky może podbić jego atrakcyjność, mimo że to jeden i ten sam napój.

Jak możesz to wykorzystać? Oczywiście: poprzez umieszczenie kształtu szkła w swojej karcie, a nawet lepiej: poprzez załączenie zdjęć drinków. Fotografia kulinarna to temat-rzeka (piszemy o niej tutaj!), ale w dużym skrócie, fotografie również trzeba testować. Dlatego zanim umieścisz je w drukowanym menu, sprawdź je z pomocą naszego Mniah! QR menu — to zdecydowanie tańsze i prostsze rozwiązanie 😉

Wpis powstał w oparciu o „Predictably Irrational” Dana Ariely, „Priceless: The Myth of Fair Value” Williama Poundstone’a, „Decoded: The Science Behind Why We Buy” Phila Burdena oraz „Alchemy” Rory’ego Sutherlanda.

Chcesz zarabiać więcej ze swojej restauracji?

Zwiększ średnią wartość zamówienia o 30% z Mniah! QR menu

Najnowsze atykuły